Wielka dziura w finansach pewnego samorządu

Za chwilę wybory. Mimo, iż nigdy nie byłem pracownikiem samorządowym, mogę powiedzieć, że samorząd to jakaś część mojego życia. Część mnie, w której byłem dziennikarzem obywatelskim, watchdogiem, agitatorem różnych rozwiązań prorozwojowych, autorem programu wyborczego do Rady Powiatu Złotoryjskiego w zeszłych wyborach. I na przykładzie tego powiatu opowiem o czymś co mnie niegdyś wstrząsnęło obserwując sielankowe życie JST.

We wrześniu 2016 r. ZOZ w Złotoryi zaprzestał prowadzenia działalności leczniczej po tym jak budynek i sprzęt (plus cesja kontraktu z NFZ) stały się przedmiotem dzierżawy operatorskiej wobec prywatnej spółki po rokowaniach zwieńczających procedurę przetargową. Przemilczę ocenę tej decyzji. Starosta, który dążył i doprowadził do dzierżawy, przed jej zwieńczeniem dość dosadnie się o spółce wypowiedział.

W grudniu 2016 r. Rada Powiatu wyraziła zgodę na obciążenie hipotekami budynku liceum wraz ze sporą działką (nieopodal ścisłego centrum miasta) oraz budynku szpitala. Zakończono również postępowanie, które wyłoniło podmiot finansowy gotowy do udzielenia nieprowadzącemu już żadnej działalności leczniczej ZOZ („pokoiku z dyrektorem”) pożyczki hipotecznej na 15 mln PLN. Zgłosił się tylko jeden podmiot i to spoza sektora bankowego. Warunki: 10 lat, 3% prowizji płatnej z góry, 6,5% marży + WIBOR6M, hipoteka na wspomnianych budynkach wycenianych na 34 mln PLN. Umowę zawarto w styczniu 2017 r.

Bodaj w lutym 2017 r. doprowadzono do połączenia nieprowadzącego już żadnej działalności leczniczej ZOZ (z kilkunastomilionowym długiem; majątkiem w postaci sprzętu, wycenianym na kilka milionów, wydzierżawionego operatorowi za troszkę mniej niż 100 tys. zł/rok) z małym Zakładem Pielęgnacyjno-Opiekuńczym (mającym przychody rzędu 1,5 mln PLN/rok, lecz generującym drobne zyski ~kilkadziesiąt tysięcy PLN/rok).

Dlaczego tak się stało? Likwidacja ZOZ wiązałaby się z koniecznością przejęcia przez Powiat zadłużenia. Dla powiatu, który posiadał własne zadłużenie rzędu 23,5 mln PLN oznaczałoby to ryzyko zarządu komisarycznego (zawieszenie organów powiatu i rządy namiestnika rządowego) albo ostry program naprawczy (minimum zakaz wydatków na promocję, większy nadzór ze strony RIO).

Najbardziej wstrząsające jest w tym wszystkim to, że przez 4 lata (dopóki następny zarząd powiatu nie zrestrukturyzował pożyczki) płacono 6,5% marży na odsetkach zamiast dzisiejszych 2.2% czy osiągalnych na obligacjach ~1% (gdyby powiat przejął na siebie zadłużenie). Kilkaset tysięcy złotych rocznie tracono zupełnie niepotrzebnie wbrew interesowi publicznemu i zasadom gospodarności.

Zadłużenie ZPO de facto, w przeważającej większości, spłaca powiat poprzez pokrycie straty, pożyczki udzielane ZPO na spłatę zobowiązań, czy przez poręczenie kredytów. W wieloletniej prognozie finansowej ten sam powiat planuje, że w kolejnych czterech latach (2024-2027) ZPO te pożyczki spłaci a w niektórych z tych lat posłużą one do sfinansowania deficytu budżetowego powiatu… Ręce opadają.