Głód uczty intelektualnej

Wystąpienia publiczne nie często dostarczają poczucia zaspokojenia mojego głodu intelektualnego. I tak obserwując życie polityczne, zarówno w naszym państwie, jak i w Polsce lokalnej, obawiam się, że dla wielu wyborców nie mają znaczenia takie składniki jak: erudycja kandydatów, sposób argumentacji, wysoka kultura osobista, rzetelna analiza stanu faktycznego, przewidywanie realnych skutków proponowanych polityk. Żyjemy w czasach, w których merytoryczny głos w debacie publicznej jest wart mniej niż czyste populizmy bazujące na sofizmatach. Są jednak wypowiedzi, przy których można mieć ucztę intelektualną i docenić mówcę.

Z przyjemnością słucham za każdym razem wypowiedzi prof. Ewy Łętowskiej. Także w słowie pisanym jest to klasa sama w sobie. W tym miejscu mogę polecić jej książkę „O prawie i o mitach” wydaną wespół z Krzysztofem Pawłowskim [link].

Z wielkim podziwem też patrzyłem przed laty na wypowiedź ówczesnego Prezesa Izby Karnej SSN Stanisława Zabłockiego w Senacie:

Stanisław Zabłocki – przemówienie w Senacie

W tym kontekście w książce wywiadzie-rzece Adam Bodnar opowiedział też o pewnej sytuacji. Gdy ówczesny Rzecznik Praw Obywatelskich miał ochotę dołączyć do protestu spojrzał na SSN Stanisława Zabłockiego i usłyszał „Wiesz dobrze, że także bym chciał być z tymi ludźmi, ale jednocześnie doskonale rozumiesz, że ani ty, ani ja, nie możemy tam być. Bo to byłaby zmiana naszej roli”. I to moim zdaniem świetnie podkreśla wielką mądrość życiową i klasę sędziego.

Podobnie wielkie wrażenie wywiera na mnie zapis wykładu przedwojennego prof. Wacława Komarnickiego „Rola prawnika w wyzwolonej Polsce” z 1942 r. [link]. Jeden z fragmentów z tego wykładu:

„Prawdziwa, całkowita, rzetelna niezawisłość sądów jest fundamentem wolności obywatelskiej. Wszystkie bowiem swobody i prawa obywatelskie stałyby się pustym dźwiękiem, pozbawionym praktycznego znaczenia, jeżeli na straży ich nie stoi niezawisły sąd, a wolność narodu łączy się nierozerwalnie z wolnością obywatela. Wymiar sprawiedliwości jest podstawą całego ładu prawnego w państwie”

Wacław Komarnicki, Rola prawnika w powojennej Polsce, 1942

Oraz inny z wcześniejszej działalności mający prawie 100 lat a również zachowujący zaskakującą aktualność:

„Konstytucja polska powinna być zmieniona nie pod kątem widzenia uprzywilejowania jakiegoś czynnika państwowości, lecz harmonijnego rozwoju wszystkich czynników. Przed majestatem prawa konstytucyjnego schylić musi głowę parlament: Trybunał Konstytucyjny winien zapobiec wydawaniu ustaw sprzecznych z konstytucją. Ścisła legalność, bezstronność i apolityczność muszą być cechami administracji. Niezawisłość sądownictwa musi być szanowana z jak największą skrupulatnością, wszelki wyjątek w tej dziedzinie byłby podkopaniem fundamentów państwowych. Tylko panowanie prawa zabezpieczyć może to, co państwu naszemu najbardziej potrzebne, tj. pokojowy wszechstronny rozwój”

Wacław Komarnicki, Kurier Warszawski, 1928, Nr 47

„Normalny rozwój państwa i stosunków społecznych, ekonomicznych i politycznych zależny jest od skutecznego i wszechstronnego zagwarantowania praworządności. Panowanie prawa – to naczelny postulat, conditio sine qua non, być albo nie być państwa polskiego. (…) Mylne jest przekonanie, że silna władza nie może być skrępowana prawem, przeciwnie, sądzimy, że prawdziwie silną władzą może być tylko władza oparta na prawie.”

Wacław Komarnicki, O praworządność i zdrowy ustrój państwowy, Wilno 1928

Także w powojennej działalności tego wybitnego prawnika można znaleźć świadomość miejsca, w którym się znajdujemy się:

„Zawiera więc Konstytucja Majowa wartości nieprzemijające, nie ograniczone co do czasu. Oprócz stwierdzenia woli narodu polskiego do życia, stwierdza ona nierozerwalny związek Polski z cywilizacją zachodnią i jest tego związku najpiękniejszym świadectwem. Niestety, związek ten dotychczas był jednostronnie przez nas ceniony. Wielokroć była Polska przez zachód opuszczona i pozostawiona złemu losowi. Ale to nie zmienia naszego stosunku do cywilizacji zachodniej. To jest nasza cywilizacja. Do niej należymy duchowo. Zasady poszanowania godności jednostki ludzkiej, wolności obywatelskiej i rządów prawa, tkwią głęboko w kulturze polskiej i chrześcijańskiej naszego społeczeństwa.”

Wacław Komarnicki, Konstytucja 3 Maja 1791 r. na tle porównawczym, 1951

Wręcz marzę o tym aby kiedyś i moje pokolenie doczekało się takich osób. Czy to z pokolenia nazywanego na świecie „Najwspanialszym pokoleniem” czy pokolenia młodszego (w realiach polskich), które zbudowało z kolei nowy świat demokracji po 1989 roku. Z lokalnego podwórka pamiętam moją rozmowę ze zmarłym przed kilkoma dniami śp. prof. Andrzejem Grodzickim. Nie tylko doświadczyłem konwersacji z kimś kto ma ogromną wiedzę w swojej dziedzinie (mineraologii), ale także ma dużą wiedzę w innych (np. historia lwowskiej szkoły matematycznej) a przy tym wszystkim ogromną klasę.

W polityce oczywiście trudniej o takie wypowiedzi. Ze śledzenia działalności samorządowej utkwiło mi wiele lat temu pewne przemówienie radnego Patryka Wilda. Znam je co prawda tylko z protokołu, więc to jest jedynie literowy zapis słowa mówionego, ale warto je przybliżyć:

„Panie Przewodniczący, panie i panowie Radni, z konieczności w wystąpieniu klubowym musiałem się ograniczyć z resztą i tak przekroczyłem troszeczkę czas, w związku z czym chciałbym uściślić swoje stanowisko do tych projektów zwłaszcza, że sprowokował mnie pan Radny Marek Dyduch mówiąc o marzeniach. Otóż jedni mówią marzenia, inni mówią projekty, których horyzont czasowy może się trochę przedłużyć, ale które wcześniej czy później są potrzebne do zrealizowania i albo uważamy, że są potrzebne albo nie. Szanowni Państwo, 149 lat temu i dwa tygodnie w Londynie otworzono metro. Dwa tygodnie później w Polsce ludzie poszli do powstania, a w Londynie otworzono wtedy metro. Planowano je 10 lat wcześniej. Proponuję państwu zastanowić się nad tym, jaki proces intelektualny musiał tym, którzy decydowali o budowie pierwszej kolei pod miastem towarzyszyć, że się na coś takiego zdecydowali. To było 10 lat projektowania, myślenia i to też kosztowało a jednak poszli na ten wydatek. Kiedy my mówimy o tym, że potrzeba rozwiązań, które wprowadzają kolej regionalną do miasta to, to nie jest coś co bardzo jest potrzebne mieszkańcom Wrocławia. To jest potrzebne całemu regionowi bo my w tym regionie mamy w ciągu ostatnich 8 czy 9 lat o siedemdziesiąt kilka tysięcy ludzi mniej, a w całej Polsce 1 100 000. 1 100 000 w 8 lat to są straty jakbyśmy prowadzili wojnę. Z perspektywy mieszkańca małej miejscowości, a właśnie jestem takim mieszkańcem, kiedy nie ma satysfakcjonującej pracy to alternatywa jest taka albo codziennie będę dojeżdżał do Wrocławia, do stolicy regionu gdzie praca jest, albo muszę się przeprowadzić i jeśli muszę się przeprowadzić to alternatywę mam Londyn albo Wrocław. I mieszkańcy wybierają Londyn i inne miejsca. Tak to właśnie jest. Dlatego z punktu wiedzenia komunikacji regionalnej kluczowa jest integracja tych obszarów województwa, które się rozwijają dobrze, w szczególności Wrocławia, z peryferiami województwa i to jest wyzwanie główne. Jeżeli mówimy o tym, że trzeba robić studia wykonalności, które pozwolą w przyszłości zbudować kolej, została nazwana metrem ale tak naprawdę nie jest to metro, to jest kolej podziemna tak jak w Lipsku, tak jak projektuje się dzisiaj w Łodzi, bo Łódź jest trzecim co do wielkości miastem Polski, tam się taki tunel projektuje. Dokładnie tak. Jest zaledwie o 90 000 mieszkańców miastem większym od Wrocławia, z mniejszym budżetem, z większymi problemami i uczestniczy w tym samorząd województwa łódzkiego”

Patryk Wild, protokół z Sesji Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, kadencja 2010-2014

Szanuję ludzi, którzy potrafią mówić z sensem i oceniać w swoich wypowiedziach skutki danych polityk w dłuższym horyzoncie. Szanuję mówców, którzy potrafią w swoją wypowiedź przemycić coś co ma dodatkowy walor, np. pokazujący pewne procesy zachodzące w przeszłości. Szanuję sposób wysławiania się, zarówno pod względem poprawności językowej, modulacji głosu, jak i opanowania. Tym bardziej szanuję to, bo zdaję sobie sprawę, że ja (były jąkała) sam tak nie potrafię. Niestety równocześnie zdaje sobie sprawę, że dla wielu ludzi merytoryka przepięknie ubrana w retorykę potrafi przegrać z ignoranctwem, warcholstwem i pospolitym łgactwem.